Od kilku lat polski kibic piłkarski borykał się ze smutną wizją, w której to drużyny z ekstraklasy miały spore problemy w walce o europejskie puchary, ze słabeuszami z Azerbejdżanu, Gruzji czy Mołdawii. Ostatnim wielkim zespołem, który zagrał wiosną w rozgrywkach Pucharu UEFA był Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, który w sezonie 2003/2004 odpadł w dwumeczu z francuskim Girondins Bordeaux. W pamięci kibiców występ ten i tak stoi w cieniu tego, co osiągneła sezon wcześniej Wisła Kraków. W bieżącym sezonie, wyjątek od miernej postawy polskich zespołów w pucharach postanowił zrobić poznański Lech. Czy będzie to „wybryk” jednorazowy?
Lech Poznań jest klubem, który jest budowany od kilku lat. Jednak dopiero wejście do klubu Jacka Rutkowskiego wraz z holdingiem Amica, znacząco przyspieszyło rozwój klubu. W Polsce nikt o tym na poważnie nie myślał, ale w Poznaniu oczekiwania na wielki sukces były bardzo duże. Drużyny nie da się jednak zbudować w przeciągu kilku miesięcy, i chwała zarządowi klubu, który doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
„Sukces rodzi sukces” to zasada, która niezbyt sprawdzała się w ostanich latach, w polskiej piłce. Po każdym większym osiagnięciu, kluby zamiast budować swoją siłę to najczęściej ją rozsprzedawały. W przerwie zimowej obecnego sezonu, jak i po odpadnięciu „Kolejorza” z pucharów pojawia się coraz więcej spekulacji nt tego, kto z klubu odejdzie. Wśród potencjalnych zaowdników wymienia się prawie połowę pierwszej drużyny, z Robertem Lewandowski, Semirem Stilicem i Manuelem Arboledą na czele. Pocieszające jest to, że dyrektor sportowy Lecha jasno stawia sprawę dotyczącą letnich wyprzedaży. W rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” powiedział: ”- Zrobimy wszystko, by utrzymać najlepszych zawodników. Gdyby ich rzeczywiście zabrakło, byłaby tragedia. Nie możemy oczywiście zagwarantować, że cała wymieniona wyżej piątka będzie grała w przyszłym sezonie w Lechu. Możemy pozwolić na odejście jednego ogniwa, ale pod warunkiem, że przyjdzie na jego miejsce wartościowy następca. Na pewno nie będzie wyprzedaży”.

Jeżeli polityka transferowa zostanie utrzymana, to jest duża szansa na to, że w przyszłym sezonie potencjał „Kolejorza” znacząco nie ucierpi. Z pewnością latem odejdzie Semir Stilić, który daje do zrozumienia, że z Lechem chce zdobyć mistrzostwo Polski i odejść. A co z nowymi nabytkami? Zimowe zakupy nie udały się zbytnio, przynajmniej tak można sądzić po roli nowych zawodników, jaką odgrywają w drużynie. Żaden z trójki: Burić, Golik, Handzić nie jest w tej chwili w 18-ce meczowej (najbliżej tego jest chyba Gordan Golik). Kluczowym więc dla wzmocnienia drużyny może być letnie okienko transferowe, w którym trzeba będzie więcej zyskać niż stracić.
Jest szansa na to, żeby Lech Poznań nie był drużyną jednego sezonu. Warunkiem tego jest również pozostanie na Bułgarskiej trenera Smudy. Wydawałoby się, że pomimo spekulacji prasowych jego pozostanie w „Kolejorzu” jest raczej pewne, jednak coraz częściej mówi się o tym, że „Franz” miałby zastąpić Leo Beenhakkera na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. Jako kibic poznańskiej drużyny mam nadzieje, że tak się jednak nie stanie
Filed under: 1, przemyślenia | Zostaw Komentarz »





